iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

07.03.2011r.

Początek tygodnia a tu proszę całkiem zaskakujący dzień! Bo kto by przypuszczał że właśnie dziś znajdę taką bidulkę porzuconą jak niepotrzebny śmieć. Znalazłam dziś młodego kota! Biedaczysko ktoś go zostawił w naszej dzielnicy i to prawie przed bramą wyjazdową z mojego domu. Zabrałam go nakarmiłam i poszłam do weterynarza, okazało się że kotek jest zdrowy. Od momentu kiedy go zobaczyłam wiedziałam że ze mną zostanie. Jest przepiękny ma ciekawą sierść w kolorze popielatym z takim metalicznym połyskiem. Nie wiem jak ktoś mógł go tak zostawić na pastwę losu w worku. Trzeba być chyba bez serca żeby tak zostawić zwierzę to już lepiej komuś oddać, kto się nim zajmie. Pomimo że mam dwa psy w tym jednego ze schroniska to i kota przygarnęłam. Dla niego też się miejsce znalazło i to cieplutkie w naszym domu. Mam nadzieję że będzie się tu czuł szczęśliwy.

Komentarze (0)
19.02.2011r.

Słynna projektantka mody Coco Chanel powiedziała kiedyś że "Moda, w której nie można wyjść na ulicę nie jest modą". A ja jak patrzę na propozycję niektórych projektantów, to mam wrażenie że w większości nie da się wyjść w takim stroju na ulicę. Chyba że ktoś jest odważny i to bardzo w przypadku przeźroczystych kreacji czy też dziwacznych fasonów i kolorów. Ostatnio oglądałam pewien pokaz w telewizji i tak sobie pomyślałam że większość strojów jest bardzo dziwaczna jak dla mnie, nie wiem może ze mną jest coś nie tak i nie znam się na modzie. Oglądając złapałam się na tym że próbuję zaadoptować niejako pokazywany właśnie ubiór, czyli zastanawiam się co by można było zmienić żeby go zrobić bardziej przystępnym i wyjść w nim do pracy czy w ogóle na ulicę. Moja mama stwierdziła że to są po prostu projekty z których inne firmy mogą czerpać inspiracje dla produkcji seryjnej. Rozumiem że to nie masówka i musi się różnić i nie jest skierowana do zwykłych ludzi , a do tego te niebotyczne ceny, ale niekiedy jak widzę piękny materiał a z niego uszyty fatalny wręcz strój to mam wrażenie że to marnotrawstwo dobrego materiału. Oczywiście nie wszystkie projekty są pozbawione sensu, zdarzają się piękne kreacje i bardzo ciekawe, inspirujące. Może właśnie o to chodzi żeby inspirować innych tworząc szalone niekiedy stroje, albo pokazać swoją kreatywność i zabłyszczeć w świecie mody. Ale może ja się nie znam........

Komentarze (0)
30.01.2011r.

Rozmawiałam dziś z moją ulubioną sąsiadką która wie o wszystkich wszystko, no może prawie wszystko (na szczęście). Okazuje się że nowa wieść gminna niesie sensacyjną wiadomość. Otóż rzecz dotyczy znanej mi z sąsiedztwa dziewczyny, która w opinii ekspertów zamieszkujących naszą dzielnicę żyje w grzechu. Sąsiadka nie kryła oburzenia z jej powodu. Wciąż powtarzała że - kto to widział, - że to czas ucieka i nie ma na co czekać. ... A chodzi o to że dziewczyna urodziła dziecko i najwyraźniej nie zamierza brać ślubu, ale mieszka z ukochanym co bulwersuje mieszkańców "zacnego" osiedla. Kiedy wygłosiłam mój osąd że może nie jest im potrzebny ślub i z pewnością mają swoje powody, to moja rozmówczyni aż się zapowietrzyła żeby mi udowodnić że się mylę. Kiedy nadal obstawałam przy swoim, zrezygnowana powiedziała tylko- ech wy młodzi kompletnie nie rozumiecie zasad życia, dawniej coś takiego było nie do pomyślenia, a ja jej na to że dawniej było tak samo tylko się o tym aż tak głośno może nie mówiło, a panny z dzieckiem się wstydziły. W końcu odpuściła ale wiem że jej nie przekonałam do zaakceptowania tego stanu rzeczy. Dziś przecież nikogo nie dziwi że dziewczyna mieszka z partnerem i wychowują dziecko, przynajmniej mi się tak wydawało ale myślę że starsi ludzie mieszkający w mojej dzielnicy trzymają się swoich zasad

Komentarze (3)
28.01.2011r.

Dawno mnie nie było na portalu, ale wszystko przez kłopoty ze sprzętem. Niestety mój komputer uległ całkowitej dewastacji! Nie z mojej winy po prostu okazało się że jest już za stary aby opłacało się go naprawiać, a do tego część była dość droga.Niedawno udało mi się zgromadzić  trochę pieniędzy i kupiłam nowy sprzęt, częściowo rozkładając sumę na raty. Na razie działa, ale nie będę chwalić żeby nie zapeszyć. Odetchnęłam  z ulgą że moje konto i mój blog na portalu ciągle istnieje!!!! Brakowało mi bardzo tych wpisów! No ale jestem i mam nadzieję że już mi się nic nie popsuje.

Mamy nowy rok więc myśli mam totalnie optymistyczne, może wreszcie uda mi się rozwinąć własny biznes. Na razie mam pewne plany, ale zobaczymy jak się sprawy potoczą.

Pozdrawiam wszystkie użytkowniczki i życzę wszystkiego najlepszego w nowym roku!!!!!

Komentarze (1)
26.08.2010r.

Tate wystarczy na chwilę zostawić w domu i od razu coś wykombinuje. Pojechałam z mamą na zakupy przyjeżdżamy a tu cały dom w plamach po aronii. Począwszy od firanki w kuchni po lampę i płytki. I tu właśnie mam problem, jak usunąć plamy z aronii z firanki. Zamoczyłam od razu ale to nie wiele dało trochę plamy zbladły ale nadal są widoczne. Nie wiem czym by tu je wywabić. Może macie jakieś sposoby, bo tu żaden odplamiacz nie działa. A firanka jest zwykła ale bardzo ładna i szkoda by było jej nie zakładać. I tak oprócz soku mamy plamy. Jak mama to zobaczyła to myślałam że zemdleje na miejscu. Dobrze że z płytek i lamy dało się je usunąć. Choć też wcale nie było łatwo. Bardzo was proszę jak macie jakieś sposoby na takie plamy to piszcie będę bardzo wdzięczna za wszelką pomoc!

 

Komentarze (0)
21.07.2010r.

Nie tak dawno narzekaliśmy na ciągle padający deszcz, a teraz dokuczają upały. Moja mama mówi że zaczyna się u nas jak w Afryce pora deszczowa i pora sucha. Coś w tym jest bo pogoda coraz częściej popada ze skrajności w skrajność. Przydała by się klimatyzacja albo basen. Ale na takie luksusy to ja sobie pozwolić nie mogę. A co do klimatyzacji to słyszałam różne opinie na jej temat, że szkodzi więcej niż pomaga. Choć w niektórych krajach bez niej pewnie nie funkcjonowały by żadne instytucje, słyszałam niedawno że w jakimś kraju zamknięto biurowiec bo wysiadła klimatyzacja właśnie. Ciekawa jestem co wy sądzicie na ten temat. Jeśli macie ochotę to piszcie. Ja pamiętam jak w naszej uczelni działała klimatyzacja to zaraz ktoś narzekał na gardło albo się wręcz zaziębiał, ale większości osób nic nie było. Pewnie wszystko zależy od tego jak nasz organizm reaguje na takie schładzanie pomieszczeń lub wnętrz samochodów. Z pewnością ważną rzeczą jest odpowiednie ustawienie urządzenia tak aby dostosować temperaturę odpowiednio do tej panującej na zewnątrz. Klimatyzacja potrzebna jest również w przemyśle przy produkcji różnych rzeczy nie tylko dla przyjemności. Tak się więc zastanawiam czy warto włączać w samochodzie taką klimatyzację biorąc po uwagę to że wtedy nasz pojazd spali więcej paliwa, czy jednak odpowiednio ustawić i nie martwić się że słonko mocno dogrzewa?  A w budynku pewnie większy rachunek za prąd przyjdzie nam zapłacić. A może macie inne pomysły na walkę z upałem niż włączyć klimę?

Miłych wakacji pełnych niezapomnianych wrażeń i widoków dla wszystkich kobiet z naszego portalu!!!

Serdecznie pozdrawiam!!!!!

Komentarze (0)
07.07.2010r.
Ciekawa jestem komu dziś siódemka przyniesie szczęście! Bo dziś 7 dzień miesiąca i miesiąc 7. A co do szczęścia to mówię tu o dziś grających ze sobą reprezentacjach Niemiec i Hiszpanii na MŚ w Piłce Nożnej. Zawsze lubiłam oglądać mecze i nadal podoba mi się ten sport. Szkoda tylko że jakoś tak się dzieje że naszej reprezentacji nie udaje się. A co do szczęśliwych liczb, czy wierzycie w takie liczby? Ja jakoś szczególnie nie przywiązuje wielkiej wagi do numeracji. Ale znam osoby które na sam widok np. 13 już im się ręce trzęsą. Tak się czasem zastanawiam czy warto być przesądnym? Czy w te wszystkie biedne czarne koty obwiniać za niepowodzenia. Tak sobie myślę że czasem życie zaskakuje nas różnymi rzeczami i wcale to nie zależy od tego czy dany dzień to 3 czy 7.Muszę powiedzieć że kiedyś faktycznie się tym przejmowałam jako dziecko. Przestałam się zamartwiać kiedy dostałam prawo jazdy 13 w Piątek, i co jeździłam na nim ładnych parę lat zmieniłam dopiero jak wyszłam za mąż. Szczęście albo się ma albo nie i nie sądzę żeby zależało od jakiejś daty czy czarnego kota. Tak czasem bywa że coś się nam udaje i jesteśmy zadowoleni a czasem nie wychodzi i tyle. Wszystkim życzę dużo szczęścia w te wakacje!!!!
Komentarze (1)
21.06.2010r.

Ależ mi minął weekend! Wolałabym żeby to się nie wydarzyło! W sobotę jak zwykle po wieczornej kąpieli wsunęłam się do łóżka. Już zasypiałam gdy nagle usłyszałam dziwny hałas, taki głuchy dźwięk jakby przytłumiony, od razu pomyślałam że pewnie moje wiszące doniczki spadły na dół do rodziców na taras. Wstałam żeby sprawdzić ale zobaczyłam że są na miejscu, położyłam się i znów usłyszałam podobny dźwięk tylko mocniejszy, podeszłam do okna i oczom nie wierzę wiszę płomienie!!!! Sięgały już ponad dach stodoły sąsiada! Szybko więc obudziłam męża i zadzwoniłam do Straży Pożarnej, mimo iż bardzo szybko przybyli na miejsce i rozpoczęli akcję nie udało się uratować budynku. Co gorsza dom znajduje się w odległości  dach w dach ze stodołą. Strażacy więc pierwsze co zaczęli chłodzić dach domu. Dobrze że nic im się nie stało. Ale gorąc był taki że czułam go przez zamknięte okno, patrząc razem z mamą, a  mój tato  z mężem wyszli na zewnątrz ale nic już się niestety nie dało ratować tym bardziej że sąsiad trzymał tam trochę sprzętu spalinowego którego zbiorniki zaczęły wybuchać. No po prostu oczom nie wierzyliśmy patrząc na to co się dzieje i w jak zastraszającym tempie płomienie ogarniają budynek po paru minutach zawalił się dach. Strażacy naprawdę  robili wszystko co było można, ale częściowo  drewniany budynek i do tego łatwo palna benzyna zrobiły swoje. Wszystko się spaliło a rano zobaczyliśmy dopiero ogrom zniszczeń, nawet drzewa u sąsiadów z boku miały zwiędnięte i zbrązowiałe liście. A u nas zabudowa dość gęsta, drogi dojazdowe wąskie ale dobrze że dwie więc z dwóch stron Straż mogła podjechać. Wszyscy chyba tej nocy już nie zasnęli, bo my  po takich wrażeniach to nie mogliśmy z mężem zasnąć. Pożar potrafi się błyskawicznie rozprzestrzenić, wszystko trwało kilka minut i cały budynek płonął. Nie wiadomo od czego się zapaliło, teraz chodzą i badają sprawę. Dobrze że sąsiadom nic się nie stało, to bardzo dobrzy ludzie rzadko się takich spotyka, pamiętam jak się bawili na naszym weselu. Są bardzo zgraną rodzinką tylko brać przykład i nie przesadzam tu ani trochę.

Komentarze (1)
08.06.2010r.

Przez ostatni tydzień zmagałam się z okropnym przeziębieniem. A dziś popracowałam na działce i w ogródku, zaniedbanym ostatnimi czasy głównie z powodu pogody, no i mojej choroby.  Niestety chyba przesadziłam bo tak się zawzięłam że nie zauważyłam jak mocno świeci słońce. Efekt tego taki że teraz mam mocno zaczerwienione plecy i ramiona i strasznie mnie piecze. Ubrałam się w rybaczki i bluzkę na ramiączkach do tego czapka z daszkiem, i wszystko by było dobrze gdybym wróciła wcześniej do domu a nie siedziała do samego południa. Teraz pozostaje smarować się kremem na oparzenia słoneczne. A może znacie jakieś inne sposoby na złagodzenie słonecznych dolegliwości? Jedno wiem na pewno ze słońcem nie ma żartów. Tak sobie pomyślałam że jak by mi się coś stało no to nie wesoło by było. Kompletnie się zatraciłam w pracy i straciłam poczucie czasu. A teraz jak tu zasnąć, chyba na brzuszku :-)

Komentarze (1)
23.05.2010r.

Choroba jak zwykle atakuje niespodziewanie, zawsze w niewłaściwym momencie. Właśnie się dowiedziałam w tym tygodniu że mój dziadek ma raka niezłośliwego, przynajmniej na razie, ale musi na siebie teraz szczególnie uważać. Lekarz porozmawiał z nami i z dziadkiem zlecił ściśle określona dietę, do tego musi się codziennie ważyć. Rak jest nieoperacyjny można tylko brać raz na kilka miesięcy zastrzyki żeby się nie przekształcił.Muszę powiedzieć że jak się dowiedziałam to się pode mną nogi ugięły. Dziadek zawsze pełen energii ciągle szukający sobie zajęcia i do tej pory jeżdżący na rowerze, on chory? Nie docierało to z początku do mnie. Ale fakty mówią same za siebie. Badania powtórzone nie kłamią. Lubię jak przyjdzie do nas albo usiądzie sobie na ławce przed domem i zaczyna opowiadać o starych czasach. Był małym dzieckiem kiedy zaczęła się wojna, prababcia została sama z nim bo pradziadek zginął w Oświęcimiu. Łatwego życia nie miał wojna, potem komunizm. A teraz kiedy może cieszyć się spokojnym trybem życia przytrafia się coś takiego. On sam przyjmuje to ze spokojem, żyje tak samo jak przed diagnozą i chyba w tym tkwi jego siła. Myślę że pozytywne myślenie ma tu duże znaczenie, pewnie całkiem inaczej leczy się ten kto się nie poddaje niż ten który po zapoznaniu się z diagnoza kładzie się do łózka. Mam nadzieję że jeszcze długo z nami będzie.

Komentarze (0)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Najnowsze wpisy
2011-03-07 16:26 07.03.2011r.
2011-02-19 21:48 19.02.2011r.
2011-01-30 21:57 30.01.2011r.
2011-01-28 19:17 28.01.2011r.
2010-08-26 10:42 26.08.2010r.
Najnowsze komentarze
2011-01-31 16:10
katarzynaswiat26:
30.01.2011r.
Dokładnie o to mi chodzi! Starsze Panie po prostu zatrzymały się w swoim świecie i nie mają[...]
2011-01-31 09:10
czarnapantera:
30.01.2011r.
Dobrze poinformowane sąsiadki w starszym wieku to prawdziwa zmora! Zbiera się taki chór grecki,[...]
2011-01-31 00:31
willow81:
30.01.2011r.
Masz rację, dawniej było tak samo, tylko się o tym nie mówiło (albo mówiło się mniej niż[...]
Kategorie
Ogólne